Kladące robotnice w ulu – jak je rozpoznać i jak rozwiązać ten problem?
Starsze podręczniki pszczelarskie często radzą prosty trik: wytrząsnąć wszystkie pszczoły z ula, w którym odkryto kladące robotnice. Miałoby obowiązywać założenie, że robotnice z nabrzmiałymi jajnikami z powodu swojej wagi nie wrócą do ula. Ten sposób postępowania jednak w praktyce się nie sprawdza. Skutecznym rozwiązaniem jest połączenie dotkniętej rodziny pszczelej z inną kolonią pszczelą, która ma zdrową i kladącą matkę.
Czym właściwie są "kladące robotnice"?
Niestety czasami zdarza się, że matka nie przeżyje swojego lotu godowego. Przyczyn może być wiele – drapieżne owady (na przykład ważki), pajęcze sieci czy inni drapieżcy. Podczas intensywnych obserwacji zarejestrowałem przypadki, gdy młoda nieunasienniona matka opuściła ul w celu krycia i już nigdy nie wróciła. Co mogło się z nią stać? Możliwości jest wiele: mogła zgubić kierunek lub wpaść w sieć drapieżcy.
Na przykład ważki są znanymi łowcami pszczół – jeśli jesteście wystarczająco uważni, możecie czasami zobaczyć, jak łapią swoją zdobycz bezpośrednio w locie. Dla ważek wolniej lecąca nieunasienniona matka stanowi łatwą zdobycz.
Co następuje po stracie młodej matki?
Gdy tylko młoda matka bezpowrotnie zniknie z lotu godowego, z jej rodziny pszczelej staje się społeczność bezmateczna. Jeśli pszczoły mają do dyspozycji młody otwarty czerw (larwy), mogą awaryjnie wychować matkę zastępczą. Próba ratunku nie powiedzie się jednak, jeśli w ulu nie ma odpowiedniego czerwia. Rodzina pszczela, która już nie ma możliwości wychowania nowej matki i pozostanie beznadziejnie bezmateczna przez dłuższy czas, prowadzi w końcu do powstania tzw. kladących robotnic.
Dokładnie taka sytuacja nastąpiła w jednym z moich obserwacyjnych uli badawczych, gdzie rodzina pszczela pozostała kilka tygodni bez zapłodnionej matki, mimo że miała w ulu dostatek zapasów. Bezmateczne robotnice zaczynają czasami składać niezapłodnione jajeczka, z których wylęgają się tylko trutnie. Te osobniki nazywane są właśnie kladącymi robotnicami. Ich występowanie w ulu to krytyczny stan dla rodziny pszczelej, dlatego konieczne jest szybkie działanie.
Jak rozwiązać problem występowania kladących robotnic?
Jeśli dojdziecie do takiej sytuacji, sprawdzonym sposobem postępowania jest połączenie tak dotkniętej rodziny pszczelej z inną rodziną dysponującą silną, płodną matką. Połączeniem zapobiegniecie całkowitemu zagładzie rodziny i zachowacie cenną siłę roboczą, która pomoże utrzymać silniejsze kolonie zdrowszymi i bardziej produktywnymi. Starsze zalecenia dotyczące wytrząsania pszczół poza ul dziś już specjaliści nie stosują ze względu na ich niską skuteczność.
Kladące robotnice w ulu – jak je rozpoznać i jak właściwie reagować?
Podczas kolejnej kontroli mojego ula obserwacyjnego stwierdziłem, że rodzina pszczela jest nadal stosunkowo silna, jednak stan wewnątrz ula znacznie się zmienił. Na plastrach z czerwiem odkryłem jajeczka, jednak matki nie było. Sytuacja wskazywała, że chodzi o kladące robotnice, które zazwyczaj powstają po długotrwałej nieobecności matki. Zdrowa matka składa do każdej komórki jedno jajeczko (rys. 2a). Natomiast kladące robotnice składają do jednej komórki często kilka jajeczek naraz (rys. 2b). Chociaż robotnice są płci żeńskiej, z ich niezapłodnionych jajeczek rozwijają się tylko trutnie.
Jeśli pszczoły zakryją larwę truta umieszczoną w małej robotniczej komórce, zazwyczaj użyją charakterystycznie wypukłego wieczka odpowiadającego larwie truta (patrz rys. 3). Trutnie wychowane w robotniczych komórkach są mniejsze niż zwykłe trutnie (rys. 4).
Bez obecności zdrowo kladącej matki rodzina pszczela stopniowo słabnie, ponieważ stare robotnice naturalnie umierają, a nowe zapłodnione robotnice się nie wylęgają. W końcu taka rodzina pszczela całkowicie ginie. Jeśli podczas przeglądu pasieki stwierdzicie obecność kladących robotnic, ogólnie zaleca się połączenie tej dotkniętej rodziny pszczelej z silną mateczną kolonią.
Jak odróżnić kladące robotnice od nieunasiennionej matki?
Czasami może nastąpić sytuacja, że w ulu znajdujemy drobne trutnie – larwy lub nawet dorosłe osobniki – wyrzucane przed ul. Takie znalezisko zazwyczaj świadczy o problemie w składaniu jaj przez matkę lub właśnie o występowaniu kladących robotnic (tzw. czerw garbaty). Odróżnić te dwa scenariusze można według rozmieszczenia jajeczek w komórkach:
-
Więcej jajeczek w jednej komórce oznacza obecność kladących robotnic.
-
Tylko jedno jajeczko w komórce oznacza obecność nieunasiennionej matki, która składa tylko trutnie jajeczka.
W przypadku nieunasiennionej matki często znajdziemy różne wieczka komórek – kombinację robotniczych i trutnich wieczek lub trutnie wieczka na robotniczych komórkach. W tej sytuacji optymalnym rozwiązaniem jest wymiana lub usunięcie wadliwej matki i połączenie dotkniętej rodziny pszczelej z inną, zdrową kolonią. Szczególnie wiosną ważne jest, aby tego kroku nie lekceważyć – rodzinie pszczelej grozi opóźniony rozwój, który gorzej się opanowuje z powodu mniejszej dostępności nowych matek.
Obserwowanie kladących robotnic – unikalny wgląd w życie pszczele
Jeśli do występowania kladących robotnic dojdzie w ulu obserwacyjnym, nadarza się unikalna okazja do szczegółowego wglądu w ich zwykle ukryte życie. Podczas obserwacji nasuwa się wiele ciekawych pytań:
-
Które robotnice składają jajeczka?
-
Ile kladących robotnic jest w dotkniętej rodzinie pszczelej?
-
Jak odróżnić kladącą robotnicę od zwykłej, nie używając mikroskopu?
-
Jak dokładnie przebiega sam proces składania jajeczka (owipozycja)?
Jednym z głównych powodów, dla których zwykły pszczelarz nigdy nie obserwuje kladących robotnic bezpośrednio w akcji, jest ich łatwa płochliwość. Jakakolwiek manipulacja – otwarcie ula, użycie dymiarki czy wyciągnięcie ramki – natychmiast przeszkadza tym robotnicom w delikatnym procesie składania jajeczek. Kladące robotnice szybko wtapiają się w pozostałe pszczoły, a jedynym ich dowodem są potem tylko komórki z kilkoma jajeczkami.
Ule obserwacyjne oferują jednak lepsze warunki. Dzięki rozwiązaniu konstrukcyjnemu (obrotowy środkowy czop) umożliwiają bardzo łatwe i spokojne śledzenie obu stron plastra. Otwarcie ula obserwacyjnego w ciągu 30 sekund bez większego zakłócenia pozwala nam unikalnie zobaczyć kladące robotnice bezpośrednio podczas składania jajeczek. Te robotnice w czasie owipozycji są widocznie niemal całkowicie zanurzone w komórce, ze skrzydłami lekko wibrującymi nad górną krawędzią (rys. 5 i 6).
Stary mit o kladących robotnicach
Podczas tych obserwacji przypomniałem sobie starszą pszczelarska radę, że kladące robotnice z powodu wagi jajeczek w ciele po wytrząśnięciu z ula nie potrafią odlecieć z powrotem. Według moich doświadczeń jest to jednak nieprawdziwe wyobrażenie – kladące robotnice nie są w żaden sposób znacząco obciążone jajeczkami, dlatego zazwyczaj wracają.
Sprawdzonym rozwiązaniem pozostaje w przypadku występowania kladących robotnic zawsze połączenie słabej, dotkniętej rodziny pszczelej z silną mateczną rodziną pszczelą.
Sprawdzenie starego sposobu pszczelarskiego: Czy działa wytrząsanie kladących robotnic z ula?
Wśród pszczelarzy od dawna znana jest jedna metoda, która ma podobno pomóc usunąć z rodziny pszczelej kladące robotnice. Sposób postępowania wydaje się prosty: rodzinę pszczelą przenosi się dalej od pierwotnego stanowiska, wszystkie pszczoły wytrząsa się z niej na ziemię, a zdrowe lotnice wracają z powrotem do swojego ula, podczas gdy kladące robotnice zostają na miejscu. Ma to chronić rodzinę pszczelą przed zagładą i oddzielić "plewy od ziarna" – czyli kladące robotnice od zdrowych pszczół. Pozostaje jednak pytanie: czy ta stara rada jest rzeczywiście skuteczna? Postanowiłem dokładnie sprawdzić ten trik.
Przygotowanie eksperymentu – jak oznaczyć kladące robotnice?
Aby można było określić, czy kladące robotnice po wytrząśnięciu wrócą, trzeba było je najpierw oznaczyć. Postanowiłem więc wykorzystać moje ule obserwacyjne i wymyśliłem prosty sposób, jak przyciągnąć do siebie robotnice. Z innego ula wyjąłem mniejszy kawałek plastra trutniego o wymiarach około 7,5 × 18 cm, który miał czyste i całkowicie wolne od jajeczek komórki. Jedną stronę plastra uszkodziłem, aby była nieodpowiednia do składania jaj. Nienaruszoną stronę skierowałem następnie ku szkłu ula obserwacyjnego. Tym sposobem zapewniłem, że wszystkie kladące robotnice będą się skupiać na widocznej stronie plastra.
Już po kilku godzinach pszczoły obsadziły ten plaster i komórki zaczęły zapełniać się jajeczkami. W każdej chwili mogłem obserwować co najmniej dziesięć robotnic w pozycji składającej jajeczka (tzw. owipozycja). Następnym krokiem było oczywiście ich oznaczenie przygotowaną farbą, podobnie jak oznacza się matki pszczele (rys. 7).
Oznaczanie kladących robotnic – nie jest to tak proste, jak by się wydawało
Podczas gdy oznaczenie matki jest stosunkowo łatwe, ponieważ zazwyczaj nie atakuje żądłem, kladące robotnice mogą żądło wykorzystywać. Musiałem więc postępować ostrożnie. Stwierdziłem, że najłatwiej jest oznaczać robotnice, które zanurzyły się w komórce tylko częściowo i ich tułów pozostał dostępny. Robotnice, które ukryły się w komórce aż po głowę, trzeba było oznaczyć w momencie, gdy opuszczały komórkę. To była praca wymagająca cierpliwości i pewnej ręki. W końcu udało mi się oznaczyć łącznie 130 robotnic, chociaż rzeczywista liczba kladących robotnic w ulu była prawdopodobnie jeszcze wyższa (rys. 8).
Testowanie starego sposobu – powrót kladących robotnic do ula
Następnie przeniosłem ul w odległość około 40 metrów od pierwotnego stanowiska i wszystkie pszczoły dokładnie wyklepałem na ziemię (rys. 9). Ciekawym spostrzeżeniem było, że jedynymi pszczołami niezdolnymi do lotu byli świeżo wylęgnięci, omszeni trutnie mniejszego rozmiaru. Większość pszczół natychmiast po strząśnięciu wzleciała i od razu skierowała się z powrotem do pierwotnego miejsca ustawienia ula.
Gdy wróciłem do pasieki, mogłem wyraźnie obserwować, że wokół zamkniętego letniku ula obserwacyjnego zebrał się duży grono pszczół, wśród których wyraźnie widoczne były także moje oznaczone robotnice. Ten fakt jednoznacznie obalił pierwotne twierdzenie – kladące robotnice były zdolne do lotu z powrotem na pierwotne stanowisko tak samo jak pozostałe pszczoły (rys. 10).
Wniosek z doświadczenia – co z tego wynika dla pszczelarzy?
Ten eksperyment jasno udowodnił, że starsza rada o usuwaniu kladących robotnic zwykłym wytrząsaniem rodziny pszczelej nie jest prawdziwa, ponieważ robotnice są w pełni zdolne wrócić na stanowisko. Potwierdza to także moje inne wcześniejsze obserwacje, gdy kladące robotnice zwykle widziałem wylatujące z letniku.
Przy spotkaniu z rodziną pszczelą dotkniętą zjawiskiem kladących robotnic możemy bezpiecznie założyć, że liczba robotnic zdolnych do składania jaj może sięgać nawet kilkuset osobników. Chociaż ich zachowanie jest nadal w pewnym stopniu tajemnicze i fascynujące, dla praktycznego pszczelarstwa obowiązuje dobrze sprawdzone zalecenie: jedyną rzeczywiście niezawodną metodą naprawy jest połączenie dotkniętej rodziny pszczelej ze zdrową kolonią, która ma dobrze kladącą matkę.
Przełożyła: RNDr. Bohuslava Trnková autor: Wyatt A. Mangum, American Bee Journal







































































































































































































